Wczorajszy dzień był pamiętny. Starostwo wreszcie wydało nam pozwolenie na budowę. Trwało to 7 tygodni. Pani inspektor, która zajmowała się naszym pozwoleniem dała sobie bardzo dużo czasu na rozpoczęcie przeglądania naszej dokumentacji. Po złożeniu dokumentów czekałam tydzień aż komuś przydzielą nasze pozwolenie. Następnie usłyszałam od pani inspektor, że za tydzień sie zabierze za nas. Później dwa tygodnie pani nie odbierała telefonu. Jak juz udało sie do niej dodzwonić to powiedziała, że nie mamy wyłączenia gruntów z produkcji rolnej i na mapce nie ma zwymiarowanej odległości domu od drogi. Poza tym podjazd na mapce jest zaznaczony jako utwardzony, a na to musielibyśmy składać osobny wniosek o pozwolenie na ten podjazd. Więc poprosiliśmy naszego architekta żeby naniósł odpowiednie zmiany. Architekta mamy złotego, bo zajęło mu to jeden dzień :) Wyłączenie gruntów z produkcji rolnej zajęło urzędnikom tydzień. Biorąc pod uwagę, że w planie zagospodarowania mamy grunty oznaczone jako przeznaczone pod zabudowę jednorodzinną i postępowanie wyłączające zostało umorzone, to trwało to bardzo długo.
Jak już wszystkie dokumenty były ok., to pani inspektor poszła na zwolnienie i znów tydzień nie można było się do niej dodzwonić.
No i wreszcie mamy już dokumenty i czekamy na uprawomocnienie i mam nadzieję, że już nie będę miała do czynienia ze Starostwem.
Następny krok to wizyta w banku.
Mieliśmy nadzieję, że uda nam się w tym roku postawić stan surowy zamknięty, ale jednak nie zdążymy przed zimą. Mamy już wybraną firmę budowlaną i dowiedzieliśmy się, że fundamenty chociaż nam zrobią w tym roku :)
No mam nadzieję, że teraz wreszcie wszystko ruszy i będzie można zacząć kopać na tej naszej działeczce.
Komentarze